piątek, 12 lutego 2016

3) Speszona Abi

-David Lionheart,  słucham?
- Cześć z tej strony Abi, pamiętasz mnie jeszcze? 
-Przepraszam państwa na moment to sprawa życia i śmierci -dało się słyszeć a następnie dźwięk zamykanych drzwi. -oczywiście,  że cię pamiętam.  Co tam?
-Masz dziś czas?
***
Godzinę później ubrana tak jak w domu dodawszy czarne trampki oraz skórzaną kurteczkę siedziała w parku przy fontannie oczekując bruneta.
Gdy tylko go ujrzała wstała z ławki. 
-Witaj Abigeil -wypowiedział z uśmiechem całując mnie w policzek. 
-Witaj Davidzie -odpowiedziałam biorąc go pod rękę.
-Pięknie wyglądasz-powiedział ruszając ścieżką
-Dziękuję chociaż mój strój jest zwyczajny. 
-Na tobie worek po ziemniakach byłby piękniejszy niż suknia z wybiegu. -mimo woli roześmiałam się lekko nic nie dodając.
 W tym momencie wszystko wydawało się takie łatwe- porzucenie przeszłości i zaczęcie nowego rozdziału. Niestety stary okazał się być nie skończony o czym dowiedziałam się już piętnaście minut później.
-Hej panienko!- usłyszałam czyjś głos.
Odwróciłam się napotykając na sobie wzrok wysokiego wytatuowanego blondyna z gitarą na plecach- jak zwykle zwracał na siebie uwagę. Na jego ustach wykwitł zadziorny uśmiech. Uśmiechnęłam się lekko spoglądając za Davidem, który poszedł po zamówienie. W tym czasie napotkany gość znalazł się przy moim stoliku i usiadł wygodnie na przeciw instrument odkładając obok.
-Rzuciłaś w końcu tę parszywą fuchę? - zapytał bawiąc się słomką
-Yhym- potwierdziłam skinąwszy głową
-To super! Wracasz do nas?- zapytał i w tym momencie uświadomiłam sobie, że Ethan nadal jest dzieckiem- tylko trochę wyrośniętym.
Uśmiechnęłam się szeroko i już miałam odpowiedzieć gdy obok pojawił się David.
-Dzień Dobry-skierował do zdziwionego chłopaka naprzeciw mnie.
-Ano... cześć- odpowiedział spoglądając to na mnie to na niego.
-To nic z tych rzeczy głupolu. - wypowiedziałam dając dwudziestodwulatkowi pstryczka w nos.
 -Rozumiem- odpowiedział rozwalając się na krześle.
-Davidzie to Ethan. Czyli mój dobry przyjaciel. Et to David osoba, która wyciąga mnie z tego szajsu- na te zdanie poderwał się na równe nogi.
-Miło poznać, dzięki, że opiekujesz się Abi- wypowiedział szybko.
Uśmiechnęłam się szerzej.
-Et co sprowadza cię do miasta? - zapytałam odbierając swojego shake'a z rąk bruneta
-Interesy kotku interesy. Chcę tu założyć swój salon. Z tąd pytanie czy do nas wracasz.- wypowiedział zabierając mi napój i upijając łyka.
Zmarszczyłam brwi na jego zachowanie pozostawiając to jednak bez komentarza.
-Jaki salon? I co Abi miałaby tam robić. Ta kobieta to dla mnie jedna wielka zagadka- wypowiedział David na co Ethan zwyczajnie się roześmiał.
-Uwierz, że dla mnie do tej pory również- wypowiedział a ja odebrałam swój napój- No eeej... -spojrzał ze smutkiem na napój po czym wrócił do tematu. - Abigeil za swych młodzieńczych czasów pracowała jako tatuażystka ze mną w salonie pewnego bufona.
-Rozumiem. Abigeil nie spodziewałem się tego po tobie- prychnęłam słysząc stwierdzenie Davida.
-O wiele rzeczy faktycznych możesz mnie nie podejrzewać.
-Na przykład Abi zawsze chciała mieć własny zespół! Nawet byłem jej perkusistą. Ta dziewczyna jest niesamowita. Sama mogłaby być całym zespołem. 
Speszyłam się na te uwagę.  Gra na siedmiu instrumentach nie robi jeszcze ze mnie całego zespołu, prawda? 
David nawet nie krył zdumienia. Spojrzał 
na mnie jakby szukając potwierdzenia tych słów na co tylko wzruszyłam ramionami i dopiłam  napój. 
^°^°^°^°
Przepraszam, że takie krótkie jednakże umarł mi laptop [*] a bardzo zależało mi aby w końcu coś tu dodać.  
Więc tada!