poniedziałek, 25 stycznia 2016

1) Spotkanie Davida...

Mając osiemnaście lat w zamian za spłatę długu po moim kochanym ojcu zgodziłam się na układ... 
Przez 2 lata miałam być seks zabawką jakiegoś mafiozy - zgodziłam się ratując siebie i swoją rodzinę.
Kto by nie chciał mieć wszystkiego czego dusza zapragnie i mieszkać w willi za nie oszukujmy się dość niskie koszty?
Mój pan - że tak go nazwę- dbał o mnie oraz pilnował by niczego mi nie zabrakło - niestety musiał wyjechać z kraju gdyż karma pukała do drzwi.
Następny rok po wygaśnięciu kontraktu dorabiałam jako prostytutka - piękny życiorys,  prawda?  A wspomniałam,  że odkąd skończyłam 16 lat byłam wykorzystywana seksualnie przez moich  ,,przyjaciół "?
Na siłę chciałabym dorosła i udowodnić, że doskonale sobie radzę z życiem.
I radziłam i radzę i właśnie dlatego w tym momencie mimo, że mam dwadzieścia jeden lat jestem z jakimś typkiem w hotelowym pokoju nie daleko centrum. 
Księciem z bajki to bym go nie nazwała, ale chłopak  z niego przystojny. 
Rozejrzałam się po pokoju - chyba najlepszy do jakiego mnie zabrano. 
-Usiądź sobie.  I tak spędzisz tu całą noc -usłyszałam głos szatyna. 
Usiadłam na łóżko zakładając pasemko mych czekoladowych włosów za ucho. 
Czułam się dziwnie skrępowana jakbym znów miała szesnaście lat i nie wiedziała co robić. 
Podniosłam wzrok gdy usłyszałam kroki chłopak położył się na łóżku obok mnie - najdziwniejszy klient jakiego miałam.  Zazwyczaj od razu przechodzili do rzeczy. 
-Jak masz na imię? -zapytał nagle.
Rzuciłam mu zdziwione spojrzenie. 
-Oj nie patrz tak na mnie tymi niebieskimi oczami bo się zakocham.  To jak?  Zdradzisz mi swoję imię?
- Abigail.
-oh… Ładne imię... spodziewałem się Anny lub Vanessy. -wypowiedział podrywając się do siadu. 
-A ty? Jak masz na imię? 
-David. 
-Pasuję do ciebie -odpowiedziałam z uśmiechem. 
-Więc Abi dlaczego robisz to co robisz?  Jakoś nie pasujesz mi do reszty tych dziewczyn. 
-Doprawdy?  Dlaczego?
-Ponieważ jesteś delikatniejsza i wyglądasz na inteligentną. 
-Życie mnie do tego zmusiło-odpowiedziałam znów zakładając pasemko za ucho - mieliśmy w domu problemy finansowe,  a mnie nigdzie nie udało się zdobyć pracy więc gdy padła taka propozycja przystałam na nią.  Nie myśl sobie,  nie jestem jak tamte dziewczyny nie puszczam się na lewo i prawo z byle kim.
-domyślam się skoro na siebie trafiliśmy -odpowiedział wstając z łóżka -Napijesz się czegoś? 
-Zdaję się na twój gust -odpowiedziałam przyglądając się Davidowi. 
-Dobra decyzja -odpowiedział rozbawiony i pocałował mnie w czoło. 
I ciężko uwierzyć,  ale coś urzekło mnie w tym niesamowitym facecie.  Zwłaszcza,  że zapłacił mi za kolejną dobę którą spędziliśmy na niczym więcej jak pocałunkach i przytulaniu się w śnie - nawet zakupił mi czyste ubrania. 
-Proszę to moja wizytówka.  Jakbyś kiedyś chciała jeszcze porozmawiać to dzwoń śmiało.  Tylko proszę cię Abigail nie marnuj się w ten sposób.  Znajdź sobie lepsze zajęcie.
-Dobrze -odpowiedziałam. 
Pierwszy raz nie wściekałam się gdy ktoś mnie pouczał. 
Bardziej odebrałam to jak radę od dobrego przyjaciela.
Pożegnaliśmy się następnego dnia po obiedzie. 
Wróciłam do domu taksówką. 
Nie miałam ochoty z kim ktokolwiek rozmawiać ani się widzieć. 
W mieszkaniu panował zaduch więc uchyliłam okna -zapomniałam wspomnieć,  że dostałam je od faceta z którym wiązał mnie kontrakt tak na dobry początek nowego życia.
Rzuciłam się na łóżko pierwszy raz przeklinając,  że nie mam nawet kota.
Przez resztę dnia wysprzątałam mieszkanie oraz przeczytałam książkę jednak nie było chwili abym nie myślała o słowach Davida. 
Może naprawdę czas zrobić krok naprzód? 
Z tą myślą poszłam spać a rankiem przy kubku kawy przeglądałam ogłoszenia o pracę.

niedziela, 24 stycznia 2016

2) Spotkania, Spotkania i spotkania

Uśmiechnęłam się lekko do mężczyzny siedzącego za biurkiem - był młodszy niż w moich wyobrażeniach. 
-Dzień Dobry -wypowiedziałam czekając aż mnie zauważy. 
Od trzech dni chodziłam od spotkania do spotkania.  Od firmy do firmy i jak na razie nie było żadnego odzewu. 
-Dzień Dobry -odpowiedział wstając jakby dopiero spostrzegł,  że weszłam do gabinetu.
Podszedł z uśmiechem podając mi rękę
-Pani Abigail Evans jak mniemam.
-Pan Gregory Filips.
-Dokładnie proszę usiąść -wskazał fotel przy szklanym stoliku. 
-Dziękuję -odpowiedziałam siadając we wskazanym miejscu. 
O dziwo wyszłam zadowolona jak jeszcze z żadnej z odwiedzanych firm. 
Poprawiłam białą bluzkę oraz marynarkę i spojrzałam na zegarek.  Wsiadłam do swojego audi A3 koloru czarnego i po chwili włączyłam się do ruchu.
Zaparkowałam przed agencją reklamową -jedynej na liście możliwych prac -wzięłam torebkę z fotela obok zamknęłam samochód i ruszyłam do wejścia.
Na holu było wielkie lustro. Przyjrzałam się swojej sylwetce.  Szpilki dodawały mi trochę wzrostu dzięki czemu teraz miałam metr osiemdziesiąt,  czarne opięte spodnie podkreślały moje nogi biała bluzka i czarna marynarka z ¾ rękawami dodały uroku dzięki czemu mój strój był dość elegancki.  Czarna torebka teraz swobodnie zwisająca na moim ramieniu oraz czarna teczka w dłoniach nadawały mi wyglądu pracowitej kobiety.  Uśmiechnęłam się do recepcjonistki odganiając z twarzy włosy,  które zostawiłam rozpuszczone. 
Niestety panu ważnemu wypadło coś ważnego przez co musiałam na niego poczekać.  Jego asystentka z wyraźnym ciążowym brzuchem podała mi kawę z miłym uśmiechem. 
Wdałyśmy się w luźną rozmowę dzięki czemu dowiedziałam się, że Anastasia narodzi się już za dwa miesiące a w domu będzie czekał na nią o trzy lata starszy braciszek Patrick. 
Kobieta promieniała rozprawiając jaki to z chłopca kochany urwis.
-Przepraszam za spóźnienie -wypowiedział szczupły mężczyzna koło trzydziestki. 
Wstałam z szerokim uśmiechem gdyż jego zachowanie troszkę mnie rozbawiło. 
-Nic nie szkodzi -odpowiedziałam napotykając jego zielone oczy. 
Przeczesał ręką swoje blond włosy odwzajemniając uśmiech. 
-zapraszam do gabinetu -powiedział otwierając drzwi -Margaret jeśli mogłabyś zrobić mi kawę będę bardzo wdzięczny. 
-Oczywiście panie Parker -odpowiedziała wychodząc zza biurka i zabierając moją filiżankę. 
-dziękuję za kawę i rozmowę  Margaret -wypowiedziałam ruszając do gabinetu. 
Ten był dość jasny i duży. 
W pomieszczeniu znajdował się stół ze sześcioma krzesłami oraz biurko zawalone papierami -na nim stała ramka ze zdjęciem pana Parkera i jego... partnera. 
Nie myślcie sobie - nie mam nic przeciw homoseksualistom!  Nawet wspieram ich w tym aby wyszli z ukrycia. 
Zasiadłam na fotelu pan Thomas usiadł na przeciw.  Wyjął coś ze swojej torby i wyjął na stół kładąc na tym swoje dłonie.  Dopiero teraz dostrzegłam obrączkę. 
Uśmiechnęłam się do niego mile podając swoje cv - wyobraźcie sobie, że mimo mojej kurewskiej- że tak opiszę -kariery miałam czas również na edukację. 
Przejrzał ją pobieżnie. 
Po piętnastu minutach rozmowy obiecał zadzwonić jutro. 
Wyszłam zadowolona - na dziś koniec spotkań. 
Nagle rozdzwonił się mój telefon.  Wsiadłam do samochodu odbierając. 
-Słucham?
-Abi jakiś koleś chcę się z tobą umówić za nie złą kasę
-Vanessa czy ja przypadkiem nie mówiłam,  że... 
-Chyba źle się wyraziłam. On nie chcę seksu.  Zapłaci dwadzieścia pięć tysięcy za to, że zjesz z nim obiad. -jak na zawołanie zaburczało mi w brzuchu. 
-O której i gdzie? -zapytałam odpalając samochód.
***
Tak po pół godzinnej podróży znalazłam się na parkingu restauracji spóźniona o pięć minut. 
Ruszyłam szybkim krokiem do środka po drodze wkładając kluczyki od samochodu do torebki. 
Przedstawiłam się kelnerowi przy wejściu a ten ruszył do danego stolika.  Po drodze rozejrzałam się - ta restauracja nie należała do tanich. 
Dzięki bogu za moje formalne ubranie. 
Gdy kelner zaprowadził mnie do stolika ten był pusty. 
Zasiadłam na kanapie zdziwiona. 
-Oh... Już jesteś. Witaj Abigail.
Podniosłam wzrok i napotkałam dobrze mi już znane szaro-zielone oczy. 
-Witaj Philipie. Cóż za niespodzianka.  -odpowiedziałam wstając.
Mężczyzna pocałował mnie w policzek i usiadł na przeciwko. 
-Gdy ostatnim razem się widzieliśmy sądziłem,  że zajmiesz się czymś lepszym niż to... 
-Dobrze znasz moją domową sytuację. Potrzebowałam szybko coś znaleźć, ale nie martw się już znalazłam inną pracę.  Opowiadaj co po roku skłoniło cię do powrotu i spotkania ze mną. 
-Wróciłem bo się uspokoiło.  Co do spotkania zwyczajnie się za tobą stęskniłem -wzruszył ramionami. 
Mimowolnie uśmiechnęłam się na ten gest -zawsze czynił go gdy był nie pewny. 
-Mnie również cię brakowało -odpowiedziałam kładąc swoją rękę na jego. 
Rozmawialiśmy długo smakując dania w restauracji. 
Opowiedziałam mu o wszystkim z tego roku nie pomijając spotkania z Davidem i  naszej rozmowy a on opowiedział mi co się z nim działo przez ostatni rok. 
Po obiedzie przeszliśmy się nad rzekę gdzie też zjedliśmy kolację.  W końcu zaprosił mnie do swojego nowego domu.  Nie miał tego charakteru co willa jednak również był duży i mroził dech w piersi. Po przekroczeniu progu przywitała nas Blika czyli owczarek niemiecki, który skakał wokół nas merdając ogonem. 
Rozmawialiśmy aż do trzeciej.  Później zaprowadził mnie do jednej z sypialni w której pozwolił mnie się rozgościć.  Wzięłam długą kąpiel po czym założyłam na siebie jedną  koszulek Philipa- na mnie wyglądała jak kusa sukienka. 
Nie musiałam czekać na sen gdy tylko przyłożyłam głowę do poduszki ten nadszedł.
***
Obudziłam się gdy słońce było już wysoko na niebie.  Dopadłam telefonu ten wskazywał dwunastą. 
Ruszyłam do łazienki.  Dzięki kobiecej naturze miałam wszystko czego potrzebowałam do porannego ogarnięcia się. 
Założyłam wczorajsze ubranie.  Zrobiłam delikatny makijaż i ruszyłam do kuchni uprzednio poprawiając łóżko i zabierając wszystko ze sobą. 
Jak mogłam się spodziewać właściciel domu już nie spał i siedział przy laptopie coś pisząc.
-Dzień dobry -powiedziałam siadając na przeciw niego.
-Dzień dobry -odpowiedział odkładając urządzenie na bok. 
Zawsze tak robił.  Uśmiechnęłam się wspominając dwa wspólnie spędzone lata.
-Zapewne chciałbyś coś zjeść,  hm?-zapytał a mnie zaburczało w brzuchu
-Chyba masz odpowiedź -powiedziałam po czym obaj się roześmieliśmy.
Po pięciu minutach stanął przede mną talerz z goframi bitą śmietaną i owocami leśnymi oraz kubek kawy.
-smacznego. -powiedział z uśmiechem. 
-Przytyje przez ciebie -powiedziałam rozbawiona
-mnie to nie przeszkadza -odpowiedział. 
Po jedzeniu i krótkiej rozmowie oraz wymienieniu się numerami ja wróciłam do domu a Philip pojechał do pracy. 
Miałam ochotę na czyjeś towarzystwo.
Jednak przyjaciół już dawno się wyzbyłam, mama była w pracy,  chłopcy w szkole a z pseudo koleżankami nie miałam ochoty się widzieć. 
Ruszyłam do łazienki i po krótkiej kąpieli założyłam na siebie jasne jeansy,  różową koszulkę z dekoltem.
Spięłam włosy w kucyk i Zasiadłam przed laptopem. 
Nagle mnie olśniło. 
Wyciągnęłam małą karteczkę z portfela i wystukałam numer z niej w telefonie po czym wykonałam połączenie...
Jeden sygnał, drugi,  trzeci
-David Lionheart, słucham -usłyszałam znajomy głos. 
-Cześć z tej strony Abi,  pamiętasz mnie jeszcze?