Mając osiemnaście lat w zamian za spłatę długu po moim kochanym ojcu zgodziłam się na układ...
Przez 2 lata miałam być seks zabawką jakiegoś mafiozy - zgodziłam się ratując siebie i swoją rodzinę.
Kto by nie chciał mieć wszystkiego czego dusza zapragnie i mieszkać w willi za nie oszukujmy się dość niskie koszty?
Mój pan - że tak go nazwę- dbał o mnie oraz pilnował by niczego mi nie zabrakło - niestety musiał wyjechać z kraju gdyż karma pukała do drzwi.
Następny rok po wygaśnięciu kontraktu dorabiałam jako prostytutka - piękny życiorys, prawda? A wspomniałam, że odkąd skończyłam 16 lat byłam wykorzystywana seksualnie przez moich ,,przyjaciół "?
Na siłę chciałabym dorosła i udowodnić, że doskonale sobie radzę z życiem.
I radziłam i radzę i właśnie dlatego w tym momencie mimo, że mam dwadzieścia jeden lat jestem z jakimś typkiem w hotelowym pokoju nie daleko centrum.
Księciem z bajki to bym go nie nazwała, ale chłopak z niego przystojny.
Rozejrzałam się po pokoju - chyba najlepszy do jakiego mnie zabrano.
-Usiądź sobie. I tak spędzisz tu całą noc -usłyszałam głos szatyna.
Usiadłam na łóżko zakładając pasemko mych czekoladowych włosów za ucho.
Czułam się dziwnie skrępowana jakbym znów miała szesnaście lat i nie wiedziała co robić.
Podniosłam wzrok gdy usłyszałam kroki chłopak położył się na łóżku obok mnie - najdziwniejszy klient jakiego miałam. Zazwyczaj od razu przechodzili do rzeczy.
-Jak masz na imię? -zapytał nagle.
Rzuciłam mu zdziwione spojrzenie.
-Oj nie patrz tak na mnie tymi niebieskimi oczami bo się zakocham. To jak? Zdradzisz mi swoję imię?
- Abigail.
-oh… Ładne imię... spodziewałem się Anny lub Vanessy. -wypowiedział podrywając się do siadu.
-A ty? Jak masz na imię?
-David.
-Pasuję do ciebie -odpowiedziałam z uśmiechem.
-Więc Abi dlaczego robisz to co robisz? Jakoś nie pasujesz mi do reszty tych dziewczyn.
-Doprawdy? Dlaczego?
-Ponieważ jesteś delikatniejsza i wyglądasz na inteligentną.
-Życie mnie do tego zmusiło-odpowiedziałam znów zakładając pasemko za ucho - mieliśmy w domu problemy finansowe, a mnie nigdzie nie udało się zdobyć pracy więc gdy padła taka propozycja przystałam na nią. Nie myśl sobie, nie jestem jak tamte dziewczyny nie puszczam się na lewo i prawo z byle kim.
-domyślam się skoro na siebie trafiliśmy -odpowiedział wstając z łóżka -Napijesz się czegoś?
-Zdaję się na twój gust -odpowiedziałam przyglądając się Davidowi.
-Dobra decyzja -odpowiedział rozbawiony i pocałował mnie w czoło.
I ciężko uwierzyć, ale coś urzekło mnie w tym niesamowitym facecie. Zwłaszcza, że zapłacił mi za kolejną dobę którą spędziliśmy na niczym więcej jak pocałunkach i przytulaniu się w śnie - nawet zakupił mi czyste ubrania.
-Proszę to moja wizytówka. Jakbyś kiedyś chciała jeszcze porozmawiać to dzwoń śmiało. Tylko proszę cię Abigail nie marnuj się w ten sposób. Znajdź sobie lepsze zajęcie.
-Dobrze -odpowiedziałam.
Pierwszy raz nie wściekałam się gdy ktoś mnie pouczał.
Bardziej odebrałam to jak radę od dobrego przyjaciela.
Pożegnaliśmy się następnego dnia po obiedzie.
Wróciłam do domu taksówką.
Nie miałam ochoty z kim ktokolwiek rozmawiać ani się widzieć.
W mieszkaniu panował zaduch więc uchyliłam okna -zapomniałam wspomnieć, że dostałam je od faceta z którym wiązał mnie kontrakt tak na dobry początek nowego życia.
Rzuciłam się na łóżko pierwszy raz przeklinając, że nie mam nawet kota.
Przez resztę dnia wysprzątałam mieszkanie oraz przeczytałam książkę jednak nie było chwili abym nie myślała o słowach Davida.
Może naprawdę czas zrobić krok naprzód?
Z tą myślą poszłam spać a rankiem przy kubku kawy przeglądałam ogłoszenia o pracę.
Przez 2 lata miałam być seks zabawką jakiegoś mafiozy - zgodziłam się ratując siebie i swoją rodzinę.
Kto by nie chciał mieć wszystkiego czego dusza zapragnie i mieszkać w willi za nie oszukujmy się dość niskie koszty?
Mój pan - że tak go nazwę- dbał o mnie oraz pilnował by niczego mi nie zabrakło - niestety musiał wyjechać z kraju gdyż karma pukała do drzwi.
Następny rok po wygaśnięciu kontraktu dorabiałam jako prostytutka - piękny życiorys, prawda? A wspomniałam, że odkąd skończyłam 16 lat byłam wykorzystywana seksualnie przez moich ,,przyjaciół "?
Na siłę chciałabym dorosła i udowodnić, że doskonale sobie radzę z życiem.
I radziłam i radzę i właśnie dlatego w tym momencie mimo, że mam dwadzieścia jeden lat jestem z jakimś typkiem w hotelowym pokoju nie daleko centrum.
Księciem z bajki to bym go nie nazwała, ale chłopak z niego przystojny.
Rozejrzałam się po pokoju - chyba najlepszy do jakiego mnie zabrano.
-Usiądź sobie. I tak spędzisz tu całą noc -usłyszałam głos szatyna.
Usiadłam na łóżko zakładając pasemko mych czekoladowych włosów za ucho.
Czułam się dziwnie skrępowana jakbym znów miała szesnaście lat i nie wiedziała co robić.
Podniosłam wzrok gdy usłyszałam kroki chłopak położył się na łóżku obok mnie - najdziwniejszy klient jakiego miałam. Zazwyczaj od razu przechodzili do rzeczy.
-Jak masz na imię? -zapytał nagle.
Rzuciłam mu zdziwione spojrzenie.
-Oj nie patrz tak na mnie tymi niebieskimi oczami bo się zakocham. To jak? Zdradzisz mi swoję imię?
- Abigail.
-oh… Ładne imię... spodziewałem się Anny lub Vanessy. -wypowiedział podrywając się do siadu.
-A ty? Jak masz na imię?
-David.
-Pasuję do ciebie -odpowiedziałam z uśmiechem.
-Więc Abi dlaczego robisz to co robisz? Jakoś nie pasujesz mi do reszty tych dziewczyn.
-Doprawdy? Dlaczego?
-Ponieważ jesteś delikatniejsza i wyglądasz na inteligentną.
-Życie mnie do tego zmusiło-odpowiedziałam znów zakładając pasemko za ucho - mieliśmy w domu problemy finansowe, a mnie nigdzie nie udało się zdobyć pracy więc gdy padła taka propozycja przystałam na nią. Nie myśl sobie, nie jestem jak tamte dziewczyny nie puszczam się na lewo i prawo z byle kim.
-domyślam się skoro na siebie trafiliśmy -odpowiedział wstając z łóżka -Napijesz się czegoś?
-Zdaję się na twój gust -odpowiedziałam przyglądając się Davidowi.
-Dobra decyzja -odpowiedział rozbawiony i pocałował mnie w czoło.
I ciężko uwierzyć, ale coś urzekło mnie w tym niesamowitym facecie. Zwłaszcza, że zapłacił mi za kolejną dobę którą spędziliśmy na niczym więcej jak pocałunkach i przytulaniu się w śnie - nawet zakupił mi czyste ubrania.
-Proszę to moja wizytówka. Jakbyś kiedyś chciała jeszcze porozmawiać to dzwoń śmiało. Tylko proszę cię Abigail nie marnuj się w ten sposób. Znajdź sobie lepsze zajęcie.
-Dobrze -odpowiedziałam.
Pierwszy raz nie wściekałam się gdy ktoś mnie pouczał.
Bardziej odebrałam to jak radę od dobrego przyjaciela.
Pożegnaliśmy się następnego dnia po obiedzie.
Wróciłam do domu taksówką.
Nie miałam ochoty z kim ktokolwiek rozmawiać ani się widzieć.
W mieszkaniu panował zaduch więc uchyliłam okna -zapomniałam wspomnieć, że dostałam je od faceta z którym wiązał mnie kontrakt tak na dobry początek nowego życia.
Rzuciłam się na łóżko pierwszy raz przeklinając, że nie mam nawet kota.
Przez resztę dnia wysprzątałam mieszkanie oraz przeczytałam książkę jednak nie było chwili abym nie myślała o słowach Davida.
Może naprawdę czas zrobić krok naprzód?
Z tą myślą poszłam spać a rankiem przy kubku kawy przeglądałam ogłoszenia o pracę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz